po czarnych rzekach miasta,
mkną stalowe warczące klacze
o tysiącu barwach tęczy.
Ryczą przeraźliwie
buchają czarnym dymem,
pędzą przed siebie
w straceńczym wyścigu.
Ile z nich zostanie?
Która padnie w biegu?
Która się zatrzyma,
w tym szaleńczym pędzie?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz