po wąskiej ścieżce,
nie znający celu
odkrywam dzieło stworzenia.
Ciekawy doznań tej namiętności
oddalam prędko dziecięcy strach.
Przemierzając nieśpiesznie
alabastrowe dzieło
boskiego cudu.
Przystopuję spoglądając
w błękitne zwierciadła
odnajdując w nich
swoje oblicze.
Czując nieposkromiony głód
spijam rozkoszny nektar
zbierany w kielichu miłości.
Kosztuję pięknych owoców
złożonych w dwóch wielkich misach.
Pobudzony wyczerpaniem
kilkukrotnie dochodząc
do już otwartych wrót.
W pięknej ekstazie
złączony z boskością
tworzę dzieło
ponad Fidiasza dłuta.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz